Menu

Czerwona Ziemia

This is a good game, it's called 'The Truth'.

Dziewczyna z okolic złotego miasta

mu.zungu

Rozmawiając, Darlyn Marie trzyma palec wskazujący przy ustach. Wygląda na spoconą, włosy ma w lekkim nieładzie, oczy ciemne i błyszczące. Mam wrażenie, że jest w niej maniera młodocianej kurewki. Mieszka w jakiejś zapadłej wsi niedaleko Cagayan de Oro.

Dom wygląda jakby miał się zaraz zawalić. Babka jest stara i zasuszona. Siedzi na ganku obserwując grzebiące kury. Patrzy na te ptaszyska pustym wzrokiem. Nic nie mówi. Tylko siedzi i patrzy. Ożywia się na wspomnienie amerykańskich żołnierzy. Z jej pomiętych ust lecą nagle wyzwiska i obelgi. Krótka seria. Później znów cisza. I nagle to ostatnie wspomnienie. Wyciąga gdzieś z barłoga, którym jest owinięta stare, wyblakłe zdjęcie. Na nim żołnierz w amerykańskim mundurze. Na oko, początek lat pięćdziesiątych.

Wszystkie armie świata, od niepamiętnych czasów ubierały swoich ludzi tak, aby wyglądali na specjalistów od mordowania, gwałcenia i picia wódki. Tylko amerykanie ubierali (i robią to nadal) swoich żołnierzy w mundury pożyczone od harcerzy.* Amerykańscy żołnierze wyglądają jak idioci. Ten ze zdjęcia Babki nie odbiega szczególnie od standardu. Do tego jeszcze jakoś źle mu z oczu patrzy. A może to zdjęcie jest kiepskie?

W latach swojej młodości Babka kręciła się koło amerykańskiej bazy. Zauważył ją pewien żołnierz. Szeregowy Smith. Tak go nazwijmy. Niepiśmienna Babka kręcąca się wokół bazy miała dwie zalety. Urodę, jak większość Filipinek oraz umiejętność szybkiego uczenia się. W efekcie, zaczęła odwiedzać Szeregowego Smitha coraz częściej. Początkowo za paczkę papierosów i tanią wódkę. Później za lepsze żarcie. A jeszcze później, kiedy brzuch był już wyraźnie większy, z nadzieją na lepsze jutro.

Na miesiąc przed rozwiązaniem, Szeregowy Smith zakończył służbę na Filipinach i odesłany został do Stanów. Przed wyjazdem obiecał, że wkrótce ściągnie ją i nienarodzone jeszcze dziecko do siebie. Babka nigdy więcej go nie zobaczyła. Nie otrzymała nawet listu.

Darlyn Marie uczy się w szkole dla pielęgniarek. Jeśli uda jej się skończyć szkołę, to ze specjalizacją „Opieka nad seniorami”, postara się wyjechać z Filipin. Zostawi Babkę i nieżyjącą matkę, i wyjedzie. Tam gdzie wszyscy. Szlaki emigracji Filipinek są znane. Hong Kong i Dubaj, to kierunki dla tych, którym udało się podłapać fuchę opiekunki i pomocy domowej. Do Tajlandii jadą te, którym się nie udało. Te, którym pozostała już tylko desperacja.

Na Facebooku umieszcza głównie cytaty z Biblii i skany świętych obrazków. Robi tak od czasu, kiedy próbując zebrać pieniądze na swój przyszły wyjazd, poznała pewnego Norwega. Ake, nazwisko nieznane, umieścił w lokalnej prasie ogłoszenie. „Producent filmowy z Hollywood poszukuje aktorek. Mogą być amatorki. Casting odbędzie się w… [tutaj zamieszczono adres hotelu]”. Darlyn nie zastanawiała się długo. Jak każda dziewczyna, w dzieciństwie marzyła o karierze aktorki. Czytając ogłoszenie norweskiego producenta z Hollywood, jej marzenia nagle odżyły. Poszła na casting.

Ake okazał się być na tyle wyrachowany, że dał jej nawet film ze spotkania. Kiedy kilka godzin później, chwiejnym krokiem wracała na dworzec autobusowy, trzymała w dłoni płytę CD.

Zwymiotowała jeszcze przed wejściem do autobusu. Wszystkie pieniądze jakie miała zebrane, wydała na bilety. Nie zostało już nic. Płakała przez trzy godziny jazdy do domu. Przez dwa dni z niego nie wychodziła. Później wróciła do szkoły i korzystając z bibliotecznego komputera, umieściła na Facebooku pierwszą modlitwę. Żałosny akt rozpaczy. Wołanie o pomoc, którego nikt nie zauważał. Albo przeciwnie. Zauważali wszyscy, ale zło tak spowszechniało, że dawno przestało już szokować.

Z rozpaczy uznała siebie, za winną całego zajścia. Film umieściła w sieci. To miała być jej pokuta. W dwa dni zebrała blisko trzy miliony odtworzeń. Przesłała mi link, abym też mógł obejrzeć jej pierwszy występ. Myślałem, że zwymiotuję. Że się porzygam, po pierwszej minucie.

Darlyn stara się nie myśleć o przeszłości. Przed wyjściem z domu długo myśli, w co się ubrać. Ubrania rozrzucone po jej pokoju są wyrazem nieuporządkowanej psychiki. Pod sufitem lekko szumi wiatrak. Chciałoby się, aby na jego skrzydle wisiał stanik, jak w kiepskim amerykańskim filmie. U Darlyn wszystko jest przerysowane. Jest dziwna. Popada w skrajności.

Z jednej strony to ofiara gwałtu, jakich na Filipinach wiele (szacuje się, że 30% Filipinek w wieku 15 – 25 lat stało się ofiarami molestowania seksualnego). Z drugiej strony, więcej w niej prostytutki niż ofiary. Jej zachowanie każe myśleć, że ona bawi się tym, co ją spotkało. Ta myśl jest męcząca, wywołuje nieprzyjemne mrowienie gdzieś w głębi czaszki. Nie chce odejść. Wystarczy spojrzeć na Darlyn.

Jest szczupła i dość wysoka jak na Filipinkę. Zdecydowanie atrakcyjna. Ma 19 lat i mogłaby podbijać świat. Woli jednak założyć wyzywające ciuchy. Kiedy wychodzi w nich na wiejski plac, bo nic innego w pobliżu nie ma, wszyscy na nią patrzą. I gwałt, którego ofiarą padła, powtarza się wielokrotnie. Każdego dnia. Zrobiłby to jej każdy mężczyzna we wsi. Każdy, bez wyjątku. A ona odpowiada na ich spojrzenia. Nienawiścią, splunięciem. Jakby nienawidziła całego świata. Jakby chciała ten świat ukarać. Albo siebie.

Chciałbym aby jej się udało. Aby wspomnienia znikły, zostały wymazane. Aby z pornograficznych portali znikł film z jej udziałem. Aby to wszystko co stało się udziałem jej i wielu jej podobnych dziewcząt, okazało się tylko złym snem. Nie jest to jednak takie proste.

Na Filipinach, ofiary gwałtu są często napiętnowane. Powszechnie uważa się, że dziewczęta swoim niegodnym zachowaniem i wyzywającym strojem kuszą mężczyzn. Same zapraszają ich do zabawy. Takie podejście ma również policja i prokuratura. Gwałt, chociaż karany wieloletnimi wyrokami więzienia, jest jednocześnie trudny do udowodnienia. Zwłaszcza jeśli ofiarą pada młoda i atrakcyjna dziewczyna ze wsi. Nie może liczyć na pomoc. Prędzej sama zostanie ukarana. Dlatego Ake w całym swoim wyrachowaniu dał Darlyn płytę z filmem. Zostawił jej po sobie pamiątkę. Pamiątkę na całe życie.

Obraz kiepskiej jakości. Dźwięk równie słaby, dużo szumów, hałasów z ulicy. Trzymana w ręku kamera lekko się chwieje.

Pokój, brudna ściana, łóżko. Stoi naga, nerwowo zasłaniając krocze, na zmianę z piersiami. Wygląda nieporadnie. Kamerzysta podchodzi bliżej. Chwyta ją za włosy i pcha na łóżko. Plastikową opaską do spinania kabli wiąże jej ręce. Na plecach. Znów chwyta za włosy. Grymas bólu i zbliżenie twarzy. Ślina cieknąca z kącika ust. Ściekająca po brodzie. Oczy, a w nich odbicie kamerzysty.

Taka jest historia Darlyn Marie Alayon, dziewczyny z okolic złotego miasta.

 

* Luźne nawiązanie do "Rzeźni numer 5" Kurta Vonneguta.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [FloatingMyBoat] *.icpnet.pl

    Ten tekst powinien zostać przeczytany przez masy rozbawionych turystów z Europy Zachodniej, którzy jeżdżą tłumnie do Tajlandii i chyba kompletnie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji własnego zachowania...

  • Gość: [Mona] *.adsl.inetia.pl

    przerażające jest to, że dziewczyny tak bardzo chcą się stamtąd wyrwać, uciec, tak bardzo marzą o lepszym życiu z telewizji, że mimo takich historii, jeszcze wiele uwierzy w producenta filmowego czy wymarzonego chłopaka, który zabierze do swojego kraju.

  • Gość: [Karolina] 5.151.1.*

    Smutne jest to, że takie podejście do problematyki gwałtu istnieje nie tylko w "krajach trzeciego świata", ale także w Europie czy Ameryce, gdzie politycy i inni celebryci co chwilę wypowiadają się, że "przecież trzeba się było tak wyzywająco nie umierać".
    Bardzo dużo Filipinek wyjeżdża do Japonii, bo tam starców potrzebujących jest pod dostatkiem. Niestety, wydawałoby się, że będą tam dobrze traktowane, toż to Japonia, ale z reguł pracują na czarno w nieludzkich warunkach. Kiedyś przy okazji wizyty w Urzędzie Imigracyjnym widziałam tłumy niewyspanych kobiet w łachmanach, których na co dzień się nie widzi, bo mieszkają w jakiś domach opieki na uboczu i aż mi serce pękało, patrząc na to, jak bardzo chcą uciec ze swojego kraju z nadzieją na lepsze jutro, i jak ich te "lepsze" kraje traktują...

  • mu.zungu

    @Karolina: Masz 100% racji. Filipiny mają bardzo wysoki procent ofiar molestowania seksualnego, ale o dziwo jest on zbliżony do... Grenlandii. A to przecież cywilizowane duńskie dominium, któremu bliżej do standardów krajów skandynawskich, niż do tzw. Trzeciego Świata. Grenlandia to również oczywiście tylko przykład. Można tak wymieniać w nieskończoność.

  • Gość: [Natalia] *.free.aero2.net.pl

    Zawsze przerażają mnie opisy gwałtów na azjatyckich kobietach. Gwałt na świecie się nie różni, wiem, ale do tych kobiet mam szczególne ustosunkowanie, być może przez czytaną na ten temat literaturę.

  • Gość: [Nadia vs. the World] *.dynamic.chello.pl

    Dobrze, że trafiłam na Twojego bloga. Nowa perspektywa, nowy styl pisania, nowe tematy... Jakże bolesne.

  • mu.zungu

    @Nadia: Dzięki. Obiecuję, że będzie więcej. Jesteś zawsze mile widziana, a Twój blog znajdzie się u mnie w poleceniach. Pozdrawiam :)

© Czerwona Ziemia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci